Możliwe, że się powtarzam ale rozmowy powracają, czasami coś poczytam ...
Obroża, jako coś na co musi zasłużyć uległa, coś co dostaje od Pana w dowód uznania...
Kurczę..
Nie rozumiem tego.
W dowód uznania, przywiązania, przynależności mogę dostać cokolwiek innego:
Specjalną bransoletkę, choć wyglądającą jak setki innych, ale dla mnie i dla Niego będzie maiła szczególne znaczenie,
Łańcuszek z przywieszką, może z dyskretnym grawerem,
Delikatna obróżka, tasiemka,
Obrączki , pierścionki (nie mam na myśli ślubnych ani zaręczynowych),
No coś co podkreśla, że jestem Jego a jednocześnie daje poczucie bliskości, choć kilometry dzielą...
Coś czego dotknę jak jest źle i uśmiechnę się bo to od Niego..
Coś z czym się nie rozstaję bo to podkreśla, tą szczególną zależność między dwojgiem (dla miłośników większych grup może mieć jeszcze inne znaczenie ale zawsze podkreśla że Dominujący i Uległa tworzą całość lub część całości).
I to jest coś na co można zasłużyć, coś co pogłębia relację czy związek...
Ale obroża ?
Ta w której uległa, wciela się w role narzucone przez drugą stronę?
W której często jej pupa i różne części ciała nabierają innych kolorów, okraszonych nieraz, fontanną z oczu?
Ta dla mnie zawsze była przejściem do równoległego świata w którym mogłam przybierać różne postacie, kiedy słowa mają TYLKO znaczenie słów wypowiedzianych w danym momencie, pasujących do "scenek z naszego prywatnego teatrzyku", których później nie należy analizować (to co wymaga omówienie można powtórzyć później na spokojnie), tylko cieszyć się całością, która właśnie się zadziała.
Obroża to taki wentyl bezpieczeństwa przecież.
Nie umiem zrozumieć, tych dominujących, którzy nie znając jeszcze dobrze swojej uległej, nie zabezpieczają w żaden sposób psychiki, każą się starać ze wszystkich sił, żeby zasłużyć na symbol poddania...
Pierwsza sesja (nie znoszę tego słowa ale jak inaczej nazwać spotkanie już nie na kawie?), może się skończyć różnie.
Przy jeszcze małej znajomości siebie nawzajem, wyobraźnia może wyczyniać różne cuda, a tak.. prośba o obrożę i oddanie się w ręce Dominującego, zapięcie jej... i można wchodzić w ten świat, dać się prowadzić, lub kreować go wspólnie..
Zdjęcie czy zamienienie na symboliczną, mówią, że jestem znowu kobietą, uległą ale tą, którą otacza się szacunkiem.
I nie mówię o relacjach, gdzie w świat praktyki wchodzi się powoli dając sobie czas na poznanie się w każdych sytuacjach, tych łóżkowych, gdzie jest omawianie tego co się zadziało, czy ma zadziać.. choć i wtedy obróżka przy odważniejszych scenariuszach jest pożądanym zabezpieczeniem..
Ech... może marudzę ale złości mnie jak słyszę, że uległa ma zasłużyć na obrożę !
A w jaki sposób w takim razie Pan zasłużył na swoją Uległą ?
Kobietę, która jemu również pozwala na realizowanie się w świecie BDSM?
Dzięki, której spełnia się, realizuje fantazje, skryte marzenia czy daje upust swojej naturze ?
Zasłużyć drodzy Panowie może na różne inne dodatki czy rzeczy.
Obroża jest symbolem, jednym z pierwszych kiedy się wkracza w Wasz świat.
Oczywiście podkreślę raz jeszcze, że to jest moje odczucie, moje zdanie.
howgh ! ( nawiązujące do książek z dzieciństwa o tematyce indiańskiej :P )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Minął już rok.....
Od jakiegoś już czasu próbuję napisać ten post. I ciągle trafia do kosza, bo nie jest takim jakim chciałabym, żeby był….
-
Czasami przepełniające mnie uczucia muszą znaleźć ujście. Zapytałam czy mogę i dostałam pozwolenie od Pana, żeby kiedy najdzie mnie ...
-
Goreańską niewolnicą… Zupełnie subiektywnie. Moje przemyślenia i obserwacje z punktu osoby, która coraz mocniej czuje(wie) jakie miejsce był...
-
Wczoraj po przeczytaniu kolejnych stronic w Bibliotece zadałam pytanie…
A dla mnie obroża to właśnie symbol szczególnej więzi łączącej Pana i Jego uległą. Coś na co trzeba sobie zasłużyć. Wypracować właśnie. Potencjalnie (zaznaczam potencjalnie) każda uległa może oddać się każdemu Dominującemu. Ale nie zawsze w takiej relacji uda się wytworzyć tę szczególną więź mentalną, emocjonalną, psychiczną, etc., jaka czasem łączy Pana i Jego własność. Ale przecież taka więź nie powstaje z dnia na dzień. Ją się tworzy, wypracowuje. Tygodniami, miesiącami lub nawet latami niekiedy.
OdpowiedzUsuńDla mnie obroża jest wymownym symbolem takiej właśnie wytworzonej więzi między D/u. A poza tym symbolem tego, że jako uległam osiągnęłam w oczach mojego Pana ten pułap rozwoju siebie jaki oczekiwał... Że jest co do mnie pewien...
Bransoletkę, czy cokolwiek innego mogę dostać zawsze. Ale to potraktuję jako uhonorowanie kobiety we mnie. Obroża to dla mnie uhonorowanie mojej uległości, takie symboliczne. Ale inna rzecz, że ja w ogóle mam ogromny sentyment do symboli. Może stąd takie moje spojrzenie. :)