Żebym pamiętała, pamiętać czemu nie mogę wracać...

Nie jest tajemnicą, że Dominujący potrafią też manipulować uległymi.


Bo jakże nazwać choćby wymuszanie określonych zachowań tak, żeby przełamać strach i zagrać na strunie, którą uległa czuje?
Manipulacja jak nic.
Wczorajszy dzień był trudnym dla mnie.
Emocjonalnym jak cholera.
Rozmowy z Najem a w pewnym momencie już próby manipulacji, wymuszenia..
Zaczęło się od niewinnego przekomarzania i stwierdzenia, że nie ma najmniejszego zamiaru zmuszać do czegokolwiek, ale Su sama musi zrozumieć ze wolność jest dla niej zła.
Wolność, bo twierdzę, że biegam teraz luzem i jestem panią siebie.
I nie, nie mówię, że ten stan mi odpowiada. Jest mi źle, bardzo źle, ale nie oznacza to, że jestem gotowa poświęcić samą siebie kosztem tego, że będę najzwyczajniej nieszczęśliwa, będę zamykać się w sobie, optymizm na stałe gdzieś się schowa a ja zrobię się dla świata sfrustrowaną, złośliwą kobietą
Nie.
Takiej opcji nie ma.
Ale jeśli potyczka jest prowadzona z mężczyzną, którego wciąż się jeszcze kocha, jest to trudne, powoduje, że łzy same płyną i nawet jak by się chciało „kopnąć”, to niestety tej umiejętności wobec bliskich nie posiadam.
Kąsam, gryzę, wsadzam szpilę, ale nie umiem zagrać tak jak z obcą osobą.
Wracając do Niego.
Jedyne co mogło by zadziałać w naszym przypadku, to praca dla mnie w Jego kraju, co też nie jest proste, bo nie każdej podołam już teraz oraz wspólne zamieszkanie.
I najważniejsza zmiana. Ułożenie wszystkiego do nowa. Nowe priorytety.
Partnerstwo w codzienności, w obroży władza absolutna plus te momenty, kiedy Pan by miał kaprys na coś jako przerywnik.
Zrozumienie po tamtej stronie, że można pogodzić wszystko, jeśli się chce chcieć.
Można
Wczorajsze próby wydawania poleceń i gładkiego przejścia do tego co było wciąż wywoływało zdziwienie, że tak mało zrozumiał.
Zwykłe stwierdzenie, że zaczniemy od zakazów, żebym nauczyła się błagać…, że ma czas i poczeka...
Mój się kończy, właściwie nie wiem skąd wciąż resztki się biorą…
Przypomnienie jak często płakałam przez Niego pod koniec a nie dla Niego ..
Zapytałam raz jeszcze czy ma zamiar załatwić pracę, czy chce od nowa zaczynać w tym jednym punkcie na moich warunkach.
Życie to kompromis przecież jest, nie zawsze obie strony muszą tak samo dużo zmieniać, ale inaczej się nie da, jeśli chce się razem przejść przez życie, uzupełniając się, wspierając i będąc nie tylko obok ale i razem.
Właściwie to wyszło w rozmowie, że to, że pokochał, jest problemem, bo chce tylko sukę, bez zastanawiania się, bicia z myślami i przeszkód w głowie,
A przecież to też da się pogodzić.
Wystarczy rozmawiać, omawiać.
I nie umniejsza to pozycji Pana w związku.
Wręcz wzmacnia tą rolę, bo można polegać, bo czuję się zrozumiana a przez to jeszcze bardziej bezpieczna…




On: Musze sprawić przykrość?
Chce sukę i nie nie będę się bić z myślami i kombinować, bo kocham
Chce sucze.
Ja: .. Wiem, że sucze nastanie w Twoim życiu. Myślisz, że nie wiem, że mimo, że ja czasami byłam na granicy to dla Ciebie był dopiero wstęp? Myślisz, że nie wiem, że czasami niespełnione obietnice co będzie to najzwyczajniej strach przed zranieniem?
Błędem było, że nie rozmawialiśmy. Że nie było dialogu
……
 obroża dla mnie jest drugim wymiarem
nauczyłeś mnie dużo. Pokazałeś, że niemożliwe, niewyobrażalne jest możliwe
Najku. Poznałeś mnie. Uważasz, że jako suka tylko suka będę szczęśliwa?
też więcej już nie chce się zmieniać, bo to uszkodzi mi głowę.
po cienkich linach już i tak chodzę
…..
On:
…..
Nigdy nie chciałem skrzywdzić i zawsze będę kochać i uwielbiać
Ale tak, chce sukę oddana tak i posłuszną jak żadna inna
Sucz, zwierzę, dziwka, prywatna kurwa, rzecz itd.
Moja suka
Ja: i właśnie nie umiem zrozumieć czemu powyższa nie może być równocześnie kochaną partnerką w życiu
On: Bo ty zrobiłaś tak ze pokochałem i dlatego ty będziesz cierpieć i będziesz tylko suka
Ja: tylko dlatego, że tak się czułam nie czekałam ze strachem, kiedy przydzielisz mi inną rolę w obroży
………….
 w tym ja nie ustąpię. chcę być tak samo kochana jak chciałam służyć i być wszystkim czym chciałbyś żebym była. Zawsze z wentylem bezpieczeństwa, że wrócimy na drugą stronę i będę znaczyła dużo dla Ciebie jako ja też.
………
……
ON: Bo jesteś wyjątkową osobą
Moją An
Ale....no właśnie chcę sukę bezgranicznie oddane zwierzę
ja: To nie musiało się wykluczać
Czym czułam się ważniejsza dla Ciebie tym więcej chciałam dać
Właśnie to było motorem
nie umiem być tylko suką. nie rozmawiać, nie próbować pomóc czy mentalnie przytulić
szłam ufnie za Tobą.. wiedziałeś.. widziałeś... zmieniłam dużo dla Ciebie w sobie, ogrom
gdyby mi ktoś dwa lata temu powiedział, że będę z Facetem, który nie daje mi w sypialni spełnienia... zabiłabym wzrokiem...  Byłeś na tyle ważny, że robiło mi się coraz bardziej źle z tym, ale i tak byłeś na pierwszym miejscu chociaż po wyjazdach wyłam w poduszkę z niedowierzania, że tak można zrobić zdrowej kobiecie
Byłeś Ty

ON: Wiem jestem podły
Naprawdę wiem
I nie, nie sprawia mi to przyjemności
A i tak sunia ma być dla mnie
Ja: jeśli coś nie sprawia przyjemności to się znajduje inną drogę, inne rozwiązanie, jeśli zależy... bez bezsensownego upierania się "nie bo nie". Zycie to pieprzone kompromisy. Z dwóch stron choć zawsze z jednej większy.
zaryzykuję stwierdzenie, że nie dostałam mniej od życia po tyłku niż Ty.
powinnam się już zawsze chować za maską, żeby nikt nie skrzywdził mnie?
nie lecieć jak ćma (choć to właśnie robię), tylko dążyć do celu, bo jeśli nie wyciągnę łapki po szczęście ono najzwyczajniej może ominąć mnie. Nie zauważyć, nie wiedzieć, że pragnę, że chcę, że jestem gotowa zaryzykować
Najłatwiej było by mi powiedzieć "nie zmienię się, chcę zostać za swoim bezpiecznym murem a reszta świata niech dostosuje do mnie się". Może zbyt ufnie wyciągnęłam łapkę... pewnie zbyt ufnie ale mimo łez...nie żałuję
czy mimo wszystko będę szukała dalej swojego szczęścia na ziemi?
tak. za chwilkę, dwie, jak łzy nie będą pchały się do oczu, będę chciała zaufać komuś znowu... pewnie, że długo z większym dystansem.... ale najzwyczajniej nie chcę być sama na tym świecie. Chcę móc zadzwonić, dotknąć, dać się przytulić...chcę, żeby ktoś pokochał...
i kolejny kopniak od życia nie zmieni tego, że wyciągnę tą łapkę do kogoś, będę chciała uwierzyć .. będę chciała zaakceptować wady, pokochać zalety, będę chciała, żeby ten ktoś zaakceptował mnie...
nie chcę pod koniec życia żałować, że strach przed zranieniem kolejnym nie pozwolił mi na złapanie mojego szczęścia za ogon...
tak właśnie chcę...

xxxxx
Wystarczy tego masochizmu już.
Wpis jest dla mnie, żebym miała w pigułce to o czym pamiętać powinnam


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Minął już rok.....

 Od jakiegoś już czasu próbuję napisać ten post. I ciągle trafia do kosza, bo nie jest takim jakim chciałabym, żeby był….