Jak szybko powinno pochylić się głowę, czy przyjąć kogoś pod własne skrzydła…

Rozterki, obserwacje, przemyślenia..

Pan-Niewolnica/uległa.. od którego momentu zaczyna się przemyślana decyzja, że chce się należeć, służyć (jeśli to ten typ relacji), chce się dawać, brać, spełniać się, być szczęśliwym..

Tak jak myśl o spełnianiu i szczęściu zawsze nam towarzyszy i jest oczywistym (spełnienie i szczęście różne mają oblicza dla różnych osób..), tak cała reszta aby była trwała musi mieć mocne podwaliny.

Myślę, że można mówić do kogoś niewolnico/suko, że można mówić Panie ale pełne i prawdziwe te słowa stają się dopiero po dłuższym poznaniu. Sama chęć to często zbyt mało, za mało, żeby coś mogło przetrwać i żeby nikt nie został poraniony w jakiś sposób.. Potrzebny jest czas kiedy obie strony są odpowiedzialne. Przewodnik bo zdaje sobie sprawę, że żeby poprowadzić i nie skrzywdzić mimowolnie trzeba poznać tą podopieczną i od tej strony kiedy nie ma jeszcze jasno określonych zasad i roli, zakazów i nakazów, które mają być przestrzegane w przyszłości. Z zachowaniem ról, które osoby mają w tym związku (związek, relacja, układ , to tylko nazewnictwo), z drobnymi ograniczeniami ale tylko tak można poznać  i mieć pewność, że poznane oblicze jest tym naturalnym, niewymuszonym sytuacją, kiedy są solidne podstawy do kształtowania poddanej strony według potrzeb Pana ale z korektą na to aby uzyskując określone zachowania, które przez mądre prowadzenie utrwalą się i pozwolą kształtować mądrze..

Podopieczna również, jeśli to wcześniej nie był zwykły waniliowy związek (przechodząc w kolejny etap stałe związki, mają tą przewagę, że znają się już dobrze i łatwiej uniknąć błędów ), też powinna mieć szansę na poznanie tego co cieszy Opiekuna, co martwi, jaki ma charakter, gdzie można żartować a gdzie będzie to nie do przyjęcia.

Tym mocniej trzeba poznać, po to, żeby mieć pewność, ze to właśnie jest ten mężczyzna, któremu chce się poświęcić, służyć, dać siebie.. Jeszcze bardziej i mocniej, bo jeśli zostanie się pozbawioną praw, to już w żaden sposób nie da się nadrobić tego czasu, kiedy Pan mógł poznawać tą wersje nas, która często nie jest prostą i oczywistą.

Tylko… żeby móc dać się poznać, tak bez warstw ochronnych, trzeba w jakiś sposób czuć się wyjątkową, ważną, „zaopiekowaną”… W tą stronę też nie ma miejsca na „domyśl się”, też muszą być jasne komunikaty w języku zrozumiałym przez kobiety… Domyślać się może taka kobieta co na myśli ma Pan już później, jak zna..

Słowność…jedna z najważniejszych cech. Podwaliny czegoś co w przyszłości zaowocować może spełnieniem obu stron, stabilność, przekonanie, że słowo Pana jest czymś ważnym, że można liczyć, że słowo nie jest rzucane na wiatr, że dostosowuje możliwości do zamiarów…

Może się mylę ale przy takich początkach, przy przekonaniu przyszłej niewolnicy, że może ufać coraz mocniej, że nie spotka jej nic złego, bo oddaje się w jej mniemaniu we właściwe ręce.. tylko to zrodzić może coś co nie tylko jej ale i przyszłemu Właścicielowi może dać pełne spełnienie.

Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, tego, że dbam, że służę, że nie analizuję poleceń, bez pewności, że moje starania są widziane i doceniane przez drugą stronę.. Że liczę się w jakiś sposób w życiu drugiej strony..

I właściwie tak samo jak dłuższe rozmowy pozwalające na poznawanie się głębsze, również są potrzebne i krótkie dialogi, nawet w biegu, ale wzmacniające tą rodzącą się więź..

Schylić głowę od razu, to tak jak kupić książkę tylko dlatego, że okładka nam się podobała a przy kolejnej kartce mija chęć na czytanie bo każde kolejne słowo pokazuje, że to nie to co chcieliśmy dostać i poznać…

Może to „wada” dojrzałych kobiet, że nawet jeśli wchodzą na nową ścieżkę, to i tak znają swoją wartość, niosąc bagaż doświadczeń, wiedzą czego nie chcą doświadczyć, powtarzać..

Kolejka górska nie jest pożądana przy wchodzeniu w relacje, nie mówię, że w przyszłości ma nie powodować takich odczuć, ale jeśli mają być to pod pełną kontrolą Przewodnika…

Za dużo ostatnio słucham, przyglądam się, obserwuję ale myślę, wiem, że każda relacja MUSI opierać się na poznaniu…

Każda! Również taka, gdzie jest dodatkową, cichą po za związkami w których zainteresowani już są i których z różnych powodów zakończyć nie mogą…

Inaczej prędzej czy później będą łzy, poczucie skrzywdzenia, złość….

A związek klimatyczny powinien być czymś co nawet po rozstaniu zostawia szczególną przyjaźń i dobre wspomnienia…



https://youtu.be/oXZlINs3Ch0





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Minął już rok.....

 Od jakiegoś już czasu próbuję napisać ten post. I ciągle trafia do kosza, bo nie jest takim jakim chciałabym, żeby był….